Przejdź do głównej zawartości

Posty

Inny księżyc

Obserwowałem niebo nocą. Niezwykle piękny, przysłonięty chmurami, był księżyc. Matryca aparatu, zamieniła ten jak najbardziej realny obraz w coś nierzeczywistego. Spora ilość szumu wzbogacona, monochromatycznymi odcieniami barw, dała w efekcie obraz jak najbardziej malarski. Nie fotograficzny. Taką magię w fotografii, lubię odkrywać najbardziej. Poza tym wszystkim, ten obraz stał się dla mnie, Symbolem, Znakiem, może Sygnałem, o jakie prosiłem.

Jadwiga

Wciąż znajduję się pod wpływem portretów przechodniów z nowojorskich ulic, autorstwa Richarda Renaldiego. Jadwiga zaintrygowała mnie właśnie, trochę takim nie lokalnym, innym wyglądem. Myślę, że skrywa w sobie równie ciekawą, co wygląd zewnętrzny, osobowość. Bardzo ucieszyła mnie Jej otwartość podczas krótkiej rozmowy. Jadwigo , dziękuję.

W Palmiarni

Wspaniała architektura budynku palmiarni Drapieżne piękno rosiczek Znalazłem miejsce, na poukładanie myśli. Odzyskanie równowagi, chociaż przez chwilę. Zapomnienie. Nie, to się nigdy nie uda... Zrobiłem kilka, mam nadzieję relaksujących zmysły ujęć, ekspozycji roślin w  łódzkiej palmiarni. Zapraszam do obejrzenia, podczas przerwy na kawę. Koniecznie latte...

Barwy Bałut, wieczorem.

Dawne miejsca magiczne Mieszkańcy "Hawany" oglądają przejazd Masy Masa Krytyczna pozdrawia ! Spróbowałem zrobić kilka impresyjnych zdjęć w okolicach Rynku Bałuckiego i ul. Limanowskiego. Największym wyzwaniem okazało się sfotografowanie Betonowego Koszmaru Architekta, jaki od kilku lat straszy, swoją potworną bryłą na Bałuckim Rynku. Gigantyczna hala, mająca zastąpić dawne bałuckie targowisko, bezlitośnie wgryza się w tkankę dzielnicy, niszcząc jej historię i klimat. Poszukiwałem interesujących barw, wyłaniających się o tej porze dnia. W jednej chwili na ul. Limanowskiego, poczułem się, niczym turysta odwiedzający zaułki starej Hawany. Kolory ścian, długie kontrastowe cienie, złote światło i ludzie z tą swoją rozpoznawalną, ale trudną do zdefiniowania, hawańsko-bałucką innością. Z jakąś porażającą stanowczością i prawdziwością istnienia, pomiędzy wczoraj, a tym co teraz. Przez Bałuty, w ten letni wieczór (piątek 29.07) przejeżdżała Łódzka Masa Kry...

Mastroleo Negroamaro. Apulijski rebus.

Ponownie wróciłem do malowania. Po części tylko, zawdzięczam to samemu sobie... Dla równowagi i skupienia, sięgnąłem po Mastroleo, wino z regionu Apulii. Apulia to sam dół włoskiego buta, właściwie jego wysoki obcas. Kraina obdarzona, wymarzonym terrior dla winorośli. Gleby są tutaj niezwykle żyzne i pozbawione łupków, utrudniających życie hodowcom. Bardzo ciepły klimat, duża ilość słonecznych dni, powodują, że winogrona bogate są w cukier i esencję, włoskiego śródziemnomorskiego smaku. Apulia nie jest jednak regionem, szczególnie słynącym z wielkich win. Od wieków, wina wytwarzane tutaj, wykorzystywano jako domieszki, do bardziej znanych i cenionych trunków. Czytałem nawet o mieszaniu win apulijskich ze słynnym Barolo. Jest to kolejny po Montepulciano  przykład, niestety typowy, włoskiej winnej roszady. Na szczęście, sytuacja powoli się zmienia i świat wina, co jakiś czas odkrywa kolejne dzieła apulijskich winnic pod własnymi nazwami. A jest w czym wybierać, bo Apulię, zaj...

Młynarska, Pasterska. W poszukiwaniu...

Piękno w drewnie. Młynarska. Jeden z nielicznych już, ulicznych hydrantów. Młynarska. Dom bez mieszkańców Drewniana klatka schodowa. Pasterska. Wybrałem się na dojmująco smutny spacer, uliczkami Starych Bałut. Wybrałem się sam. Czuję Jej obecność tutaj. Tych miejsc jeszcze nie pokazywałem w blogu. Pora to zrobić, także dla Di Em, jednej z ostatnich osób, które wiedzą, czym tak naprawdę są Bałuty...

Wiersz dla Renaty

Dzisiaj po raz ostatni pożegnaliśmy Renatę. Mąż z Amelką, najbliższa Rodzina, Przyjaciele, Znajomi... Po dłuższym namyśle, ośmieliłem się umieścić w blogu, mój pożegnalny wiersz dla Niej. Nawet jeśli okaże się, że nie jest to dobry wiersz, a tylko ulepione w smutku proste słowa... Renato. Byłaś mi wielkim światłem, za którym podążałem ślepy. Ufając Tobie, że zmierzamy ku słońcu. Byłaś mi szczęściem, co nie zna granic. Przyjaźnią, której końca nie ma. Dotykiem ciepła, które tulę w sobie. Śpiewem flamenco, pod błękitnym niebem. Kielichem wina , odkrywanym powoli. Zapachem łąk wdychanym wieczorem. Muzą, natchnieniem nad białą kartą. Drgającą barwą w obrazie Van Gogha. Szeptem, który serce pieści. Wolnością, która nie boi się śmierci. Dzisiaj czuję chłód. Twoje światło zgasło. Teraz, gdy zmrok zapadł tak nagle. Rozpraszam noc, moim własnym światłem. Ujmuję Twą dłoń i ostrożnie prowadzę. Ku słońcu... Bardzo proszę osoby odwiedzające małe formaty, o ...