Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Twórczość niedoskonała

Krótkie pisanie, o graniu Johna Portera w Łodzi

Wiadomość o koncercie Johna Portera dopadła mnie dość nieoczekiwanie. Pierwsza była M. Posłała zwyczajowo kilka oszczędnych słów, o tym, że będzie, że zagra tu i o tej,  ale zupełnie tak, jakby to nie było czymś istotnym. Chociaż wiedziałem już, bo przecież  znałem ten pozorny woal obojętności, dystansu i miałem pewność, że to jest, będzie istotne. Również dla M. Przebiegałem, bardziej może przeciskałem się przez Bieg Ulicą Piotrkowską  z szamoczącą się gdzieś myślą-  jak zagra dzisiaj stary bard z lat młodzieńczych ? Nie pamiętam i nie uważałem  Portera nawet w latach szaroosiemdziesiątych za outsidera, kontestatora na miarę choćby Kaczmarskiego czy Gintrowskiego. Jego winylowy longplay Helicopters w perelowskim m 4 został przewiercony na wylot  igłą gramofonu z łódzkiej Unitry Foniki i liczbą odtworzeń do potęgi "n" . A jednak był dla mnie zawsze kimś spoza głównego nurtu. Postacią podążającą własną drogą, o brzmieniu nie łatwym. Nie dla wszystkich i ...

Dzieci z kwadratu

Zdarza mi się znaleźć, a przy tym poświęcić (naprawdę poświęcić), całkiem niemało czasu dla tradycyjnej fotografii. Nie polubiłem określenia - analogowa, bo to też brzmi jakoś cyfrowo. Format tych mini portretów jest kwadratowy, taki na jaki pozwala stary Pentacon 6x6. Jakość tego sprzętu, mechanika, optyka oraz jakaś ogólna, genialna myśl techniczna pozostawiają gdzieś daleko z tyłu dzisiejsze lustrzanki cyfrowe. Nadszedł moment, kiedy powiedziałem dość sterylnym fotkom z cyfry. Powiększałem te fotografie podczas dwóch ostatnich upalnych nocy. Mdlące opary unoszące się z nad kuwet w uszczelnionej kuchni - ciemni, to wrażenia jakich nie dostarczy mi nawet najbogatszy pakiet fotoshopa. Pomimo tego cieszyłem się z pełnej kontroli nad powoli pojawiającym się obrazem na papierze. Niektóre z odbitek naświetlałem dłużej, bądź nawet nie doświetlałem dla wywołania pożądanego efektu. Każda z nich nawet w powielanym ujęciu była jednak inna, nie powtarzalna. Buja...

Roses

  Róże. Najszlachetniejsze odmiany to te, o zniewalającym zapachu i nietypowym kolorze kwiatów. Płatki kwiatów róży są przyjemnie delikatne i satynowe w dotyku. Łodygi wydłużone i smukłe, nasycone zielenią, zaopatrzone w kolce. Kolce róż jako naturalna ochrona krzewu, mogą dotkliwie zranić pozbawionego szacunku intruza. Miałem nie mało szczęścia, że udało mi się Je sfotografować. Pozwoliły mi zajrzeć przez krótką chwilę do swojego małego świata. Świata na co dzień trochę osobnego ale przecież nie zamkniętego na innych. Świat to piękny, pełen wrażliwości, delikatny, gładki. Pokazujący też kolce wtedy, kiedy trzeba. Pozwoliły mi na bardzo wiele, także na to abym nazwał Je Różami, ale nigdy nie odważyłbym się powiedzieć o nich Różyczki ! Dziękuję za wyrażenie zgody na publikację zdjęć w blogu i fantastycznie spędzony czas w plenerze !

Promień

Orange box. Autumn

Szkice z podróży tramwajem średniowiecznym

Wyobraziłem sobie kiedyś, że dotykam aparatu po raz pierwszy. Aparat ma jeden przycisk, taki do "zrobienia" zdjęcia i oczko do kadrowania. Taki aparat ma jednak jakąś, własną mechaniczną autonomię. Ja i moje narzędzie, postrzegamy przestrzeń wokół, zupełnie inaczej. Poświęciłem się wyłącznie kadrowaniu, resztę pozostawiając prymitywnej dzisiaj już optyce. Świat przedstawiony. Barwy, kontury jakby nie stąd. Stamtąd - to znaczy skąd ? Postaci - może nawet bohaterowie ekscytujących życiorysów wykraczają poza kadry. Opowiadają własne, niekoniecznie autentyczne i zajmujące historie. Postawiłem mały krok, na ścieżce tych historii. Podróżowałem tramwajem, jak zawsze wzbudzając ciekawość ludzi. Da się z tym żyć, naprawdę. Na pomoście szynowego pojazdu, trójka dziewcząt śpiewała na głosy do towarzystwa koreańskiej komórce. W pewnej chwili jedna z dziewcząt postanawia porozmawiać z kimś po drugiej stronie telefonu - Tak ! Jedziemy kurwa, takim średniowieczny...

Ktoś na drodze

W oczekiwaniu na Euro.

Oczekujemy na Euro. Każdy na swój sposób. Edgar w swoim ogrodzie, gdzie czas właściwie nie płynie. A jeśli płynie, to odbywa się to raczej w wymiarze Minkowskiego, niż w tym dostrzegalnym, i rozpoznawalnym. Jest to czas - do Euro. Euro, będzie tutaj trwało jakąś entą, niezwyczajnie długą wielkość. Po Euro, wszystko będzie poukładane. Stare aparaty, szczękną jeszcze radośnie, centralną migawką. Koreański telewizor lampowy, wyświetli obraz High Definition. A winogrona w ogrodzie, będą bardziej dojrzałe i słodsze. I Edgar wstawi kilka szklanych balonów więcej do garażu. Lato? A lato słoneczne i nieopisanie długie. Jest jeszcze fabryka. Fabryka  doczeka się rewitalizacji, a moje miasto nareszcie zadba o swój wizerunek. Czekam na Euro i na to, co po nim.

Droga ewakuacji

Każdy z Nas ma własną. 

Deszczyk

A kto, po Tobie ?

Kto po Tobie Wisławo ? Kto jeszcze taki łagodny , nie ostry pozostał, w szarym płaszczyku poety ? Miałaś rację .Tego nie robi się kotu...

Iluminacje

Wystawiłem na moment czubek nosa spod sterty tubek z farbami. Wykonałem kilka głębszych wdechów, odkurzyłem aparat i postanowiłem przyjrzeć się iluminacjom miasta. Zrobiłem kilka pocztówkowych widoczków, miejsc charakterystycznych dla mojego miasta. Zestawiłem z sobą w jednym cyklu, przeciętność, może jakąś zwyczajną świąteczność iluminacji bałuckich, także ulicy Piotrkowskiej z orgiastycznymi barwami dekoracji przed handlową katedrą. Miałem w tym miejscu napisać coś, o nadchodzących nieuchronnie Świętach, o tym że nie dla każdego z nas będą one szczęśliwe. O tym ,że w wielu domach, także tych które odwiedziłem ostatnio, nie będzie radości z prezentów, kolorowych lampek, uśmiechów przy wigilijnym stole. Będziemy w milczeniu wpatrywać się w płomień świecy i puste miejsce naprzeciwko. Dlatego właśnie, o Świętach już ani słowa więcej.

Kącik Ewy

Bardzo chciałem ten kącik tutaj pokazać. Z ręcznie zdobionymi mebelkami przez Ewę. Ale nie udało się... Nie zawsze się udaje. Wybrałem tylko to jedno zdjęcie, bo spodobały mi się tutaj, atmosfera i miękkie światło. A do tego jeszcze chłodne odcienie szarości. Jeśli będę miał jeszcze kiedyś okazję, to zrobię naprawdę godne pokazania w blogu fotografie prac Ewy, nie tylko mebli...

Kolory Tej jesieni już gasną

Przyglądałem się kolorom w parku. Czerwień nabrała brunatno ziemistej tonacji. Żółcienie zanikają, gasną powoli, szarzeją. Nawet barwa powietrza wydała mi się szara. Chciałbym Wam opowiedzieć jak bardzo Ta jesień, kojarzy mi się z malarstwem prerafaelitów. Jak wiele dostrzegam symboli, znaczeń uniwersalnych. Jak niespodziewanie dla mnie samego, zrozumiałem przekaz dzieł Dante Rosettiego. Jak bardzo chcę malować teraz własne Lilith i Prozerpiny. Choć angielskiemu bractwu, do ramienia nawet nie sięgam. Opowiem o tym w małych kolorach, gdzie zmagam się w wolnej chwili z farbami. Zbliżał się wieczór w parku. A jesienią wieczór pojawia się nagle, tuż za plecami. Widziałem jednak, nie mogła tego ukryć. Widziałem łzy. A łez nie da się przecież schować. Nie Tutaj i nie Tej jesieni...

Oblicza Tej jesieni

Tak kochałem tę porę roku. Zasnute mgłą aleje parkowe. Rozmyte kontury ławeczek,  ludzi...  I psów buszujących w liściach. Naturalnie, liściach kolorowych, często aż niewyobrażalnie świetlistych. Podziwiałem złotą barwę światła słonecznego. Piękno krótkiego dnia i czerwonawe zachody słońca, prawie każdego wieczoru. Ta jesień jest już inna, trochę nie moja, chociaż tak przecież piękna...  Wymyśliłem sobie, pokazanie jej rozmaitych twarzy, często nie banalnych. Jak zawsze będę poszukiwał, śladów magii. Miejsc w których się kumuluje. Będę  też szukał czasu, który był mi dany. I którego nie mogę nazwać czasem straconym. Jesień jest idealną porą, dla takich poszukiwań... Mam też swoją muzykę, do posłuchania na jesienne dni. To Joni Mitchell- "Amelia".

Nock w trzcinach

Były wakacje...

Czasami jest tak, że wracam z pleneru i wybieram dwa zdjęcia. Czasami od  pleneru ważniejsza jest sama podróż. Czasami okazuje się, że w podróż wybieramy się po wczoraj. Wczoraj były wakacje...

Sen

Próbuję swoich sił w akrylach. To dla mnie wciąż nowe medium malarskie. Uwielbiam oleje i trudno było mi się przestawić na akryl. Akryl, najbardziej kojarzy mi się z temperą i tak postanowiłem go potraktować. Jest płasko, ale płynność farby mnie urzeka. A barwa ? Piękna... A czy Sen, może być piękny ? Wierzę że taki właśnie jest.

Nie zwalniam...

Nocą maluje się najlepiej. Koncentracja pojawia się bez wysiłku. Pracuję cały czas. Tak jak chciałaś. Nie zwalniam... Tylko nie mogę wyprostować ramion i popatrzeć w niebo. Przepraszam...

Przepływ energii

Mój obraz świata, zmienił się nieodwracalnie. Dostrzegam nowe zjawiska. Przepływ energii przenikających się bytów. Materialnych z niematerialnymi. Błyskawiczną ulotność czasu i zdarzeń. Ludzi... Postanowiłem ten stan  umysłu, jakoś zobrazować . Nie obyło się bez ciężkiej pracy, twórczego działania, w nadziei że skieruję myśli tego dnia, w innym kierunku. Po powrocie do domu, obejrzałem zdjęcia i zdałem sobie sprawę, że bardzo chciałbym je komuś pokazać... Wiem , już tego nie zrobię. Codziennie na nowo, uświadamiam sobie prawdziwość tych myśli. Jeśli te fotografie, przynajmniej w małej części, wywołają w Was nastrój kontemplacyjny, będę się bardzo cieszył...