Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ogród Edgara

Barwy Jesieni

Gdzie zobaczyć Ją można najpełniej, jeśli nie w ogrodzie ? Pojechałem. Dzień pochmurny. Edgar w barwnej koszuli przywitał mnie na werandzie. Przyjechał też Mały. Stwierdził, że będzie padać. Prawie nie wspominamy, rozmowa oficjalna. Rozglądam się po tych barwach wokół. Winobluszcz nabrał jakiejś winiarskiej dojrzałości. Na tym tle słonecznik - mocna żółć. Chyba ostatni w tym roku. Krzewy winorośli. Jeszcze tydzień i satynowe grona wylądują w balonie. Ale bez cukru chyba się nie obejdzie. Potem obserwujemy kota. Biały, dobrze wypasiony, przychodzi od dawna. Pojawiły się nornice. Deszcz, idziemy pod parasolem jak bracia. Mały idzie przed nami bez parasola. A co tam taki deszczyk zrobi ? A. zapytała mnie kiedyś, dlaczego taki fajny facet nie ma samochodu. Nie jestem fajny. Chyba nie chcę być. Wsiadam w 69-kę i jadę domu. Pada.

Znów w ogrodzie Edgara

Byłem tutaj dwa lata temu. Szczęśliwy. Kombinowaliśmy wtedy z Edgarem nad kompozycją. Ukazaniem piękna Ogrodu, detali, planów trochę malarskich. Ale tym razem spotkaliśmy się tutaj w szerszym gronie przyjaciół. Nie chcę pokazywać tych wszystkich sytuacji typowych dla letnich miejsc spotkań. Tego całego biesiadowa. Ile już widzieliśmy podobnych fotografii ? Podobało mi się światło tego dnia. Ciepłe. Raz żółcienie, a potem biel i oranże pod wieczór. Popatrzyłem na Edgara. Oparty o ścianę pod baldachimem winobluszczu pięcioklapowego, przypominał pieśniarza Fado z Coimbry. Słońce przeświecało  cętkami, wielokątami plamek  tańcząc nam na nosach. Pomyślałem o zdjęciu z kilkoma planami, przestrzenią. Może takim, które to portugalskie Fado pomogłoby wywołać z wyobraźni. Które oddałoby trochę nastroju, temperatury tamtego dnia i spotkania po długim czasie.

W Ogrodzie Edgara

Pochmurne dni zwątpienia minęły. Przypomniałem sobie o niezwykłym miejscu, w którym od lat w trudnych chwilach , znajduje ukojenie każdy, kto tutaj się znalazł . Przebyłem długą drogę, aby odwiedzić Ogród niezwykłego człowieka. Prawdziwego artysty w sztuce pielęgnacji ogrodów - Edgara. Urzekająca naturalnym pięknem, zielona wyspa, ukryta na obrzeżach miasta. Zapewniam Was, że nie jest  łatwo, ją  odnaleźć. Kiedy już tutaj dotarłem, okazało się, że samo dostrzeżenie furtki, w gigantycznej ścianie żywopłotu, jest nie małym wyzwaniem. Ogród sprawia wręcz przytłaczające wrażenie . Fantastyczne ściany zieleni, urocze alejki, pośród morza kwiatów, a nawet moje ukochane krzewy winorośli. Wszystko to tworzy niesamowitą, naturalną kompozycję. Kompozycję, która przywodzi na myśl, obrazy impresjonistów.  Może nawet najbardziej, samego Moneta... Poczułem się tutaj prawdziwie wolny i szczęśliwy, otoczony eterycznymi zapachami kwiatów, poetycznym widokiem starego do...