Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Portret

Dzieci z kwadratu

Zdarza mi się znaleźć, a przy tym poświęcić (naprawdę poświęcić), całkiem niemało czasu dla tradycyjnej fotografii. Nie polubiłem określenia - analogowa, bo to też brzmi jakoś cyfrowo. Format tych mini portretów jest kwadratowy, taki na jaki pozwala stary Pentacon 6x6. Jakość tego sprzętu, mechanika, optyka oraz jakaś ogólna, genialna myśl techniczna pozostawiają gdzieś daleko z tyłu dzisiejsze lustrzanki cyfrowe. Nadszedł moment, kiedy powiedziałem dość sterylnym fotkom z cyfry. Powiększałem te fotografie podczas dwóch ostatnich upalnych nocy. Mdlące opary unoszące się z nad kuwet w uszczelnionej kuchni - ciemni, to wrażenia jakich nie dostarczy mi nawet najbogatszy pakiet fotoshopa. Pomimo tego cieszyłem się z pełnej kontroli nad powoli pojawiającym się obrazem na papierze. Niektóre z odbitek naświetlałem dłużej, bądź nawet nie doświetlałem dla wywołania pożądanego efektu. Każda z nich nawet w powielanym ujęciu była jednak inna, nie powtarzalna. Buja...

Dom Róż

Zdarzyło się  w środę wieczorem. Nie do końca wierzyłem w to, że się uda. Udało się, dzięki nim - Różom. Wiele pomysłów na te zdjęcia pochodziło od J. Było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Tak wcześniej nie fotografowałem. Za wszelką cenę próbowałem uchwycić emocje płynące z tej relacji. Myślę, że to się udało. Jest więc codzienność, taka domowa, ale jest też romantyzm w tej codzienności. Ilekroć nie patrzyłbym na te fotografie, za każdym razem dostrzegam wielkie pragnienie romantyzmu. Agnieszka zapytała mnie , skąd pomysł na francuski tytuł sesji. Nie napisała tego wprost, ale miała rację, to było zbyt pretensjonalne. Stąd też zmieniłem tytuł posta na Dom Róż. I niech już tak pozostanie.

Roses

  Róże. Najszlachetniejsze odmiany to te, o zniewalającym zapachu i nietypowym kolorze kwiatów. Płatki kwiatów róży są przyjemnie delikatne i satynowe w dotyku. Łodygi wydłużone i smukłe, nasycone zielenią, zaopatrzone w kolce. Kolce róż jako naturalna ochrona krzewu, mogą dotkliwie zranić pozbawionego szacunku intruza. Miałem nie mało szczęścia, że udało mi się Je sfotografować. Pozwoliły mi zajrzeć przez krótką chwilę do swojego małego świata. Świata na co dzień trochę osobnego ale przecież nie zamkniętego na innych. Świat to piękny, pełen wrażliwości, delikatny, gładki. Pokazujący też kolce wtedy, kiedy trzeba. Pozwoliły mi na bardzo wiele, także na to abym nazwał Je Różami, ale nigdy nie odważyłbym się powiedzieć o nich Różyczki ! Dziękuję za wyrażenie zgody na publikację zdjęć w blogu i fantastycznie spędzony czas w plenerze !

Portret "Jot"

Jeszcze nie pełny, nie ukazujący tego, co J. skrywa gdzieś głęboko wewnątrz. Wszystkich tych pokładów energii i witalności, które dostrzegam prawie każdego dnia. Długo musiałem czekać na to spotkanie i tą jedną fotografię, którą wybrałem. Cieszy mnie myśl, że to dopiero początek, wspólnych fotograficznych wędrówek. Tak się złożyło, że portret ten umieszczam w Wigilię.  Zatem, Wesołych Świąt dla Wszystkich !

Portret ze Światłem. Wspomnienie o Renacie Glubowskiej

Renata  29.06.2011 Wyobrażałem sobie ten lipiec. Pielęgnowałem w głowie myśl o nim. Jaki będzie ? Okrągły rok oczekiwania. Niecierpliwie przyglądałem się z  balkonu wielkopłytowego bloku - drzewom, trawie, kwiatom a  niekiedy ptakom.Wszystko wokół, nagle ożyło i głośno domagało się swoich praw. Psy w trawie i na chodnikach, koty ukryte pod samochodami, ptaki w powietrzu, kolory i zapachy lipca. Na ścieżce prowadzącej do parku, znów pojawiły się rowery i pojawili się też ludzie. Właśnie w tej kolejności. Ta kolejność była dla Renaty, jakoś ogromnie ważna. - A co zobaczyłeś najpierw ? Rower czy mnie ? Obserwuję te rowery jakbym chciał zobaczyć ten jeden. Ten pomalowany Jej ręką, stary miejski holender. Naturalnie wiem, jak daremne są to usiłowania. Zobaczyć ten rower i poznać osobę tak cudownie opierającą się rzeczywistości, hałaśliwemu tu i teraz, osobę wręcz eteryczną - to prawdziwy dar. Na całe życie. Paradoksalnie wiedziałem o tym od pierwszych chwil, kiedy po...

Michał. Od pasji do winebaru. Kurs Łodzią, dobrze obrany...

Może jest jeszcze jakiś podobny w Łodzi... Ale wydaje mi się, że ten winebar powstał jako  pierwszy w industrialnym mieście. Niewiele jest takich miejsc, które powstają z pasji, chęci podzielenia się nią z innymi, prawie bezinteresownie. Trudno jest tutaj mówić o jakiejkolwiek opłacalności. To ma być miejsce, gdzie poznajemy Wino.Gdzie można wysłuchać opowieści o nim, bywa że przekazywanych przez wybitnych sommelierów. Zasięgnąć rady przy wyborze trunku. Nie, nie ma potrzeby, aby być specjalnie przygotowanym na wizytę tutaj. Wystarczy czasem chwila, aby wpaść z przyjaciółmi na kieliszek wina, uśmiechnąć się na widok ciepłych grzanek i talerzyka serów. Świat staje się wówczas bardziej przyjemnym miejscem i nawet jesienny wieczór za oknem, wygląda jakoś cieplej. Po cichutku, w głębi duszy trochę Michałowi zazdroszczę, tego że udało mu się takie miejsce stworzyć. Obiecałem sobie, że będę je odwiedzał. Tak też się stało i tak już będzie. Być może w jakiś sposób przyczyniłem s...

Ewa

Ewę spotkałem w "Twoim Ozdabianiu". Mogę  napisać, o Niej  tylko kilka słów, jako podpis pod portretem - Czysty entuzjazm, niezwykła wrażliwość i wielka energia twórcza. Taka  właśnie jest  Ewa.

Jadwiga

Wciąż znajduję się pod wpływem portretów przechodniów z nowojorskich ulic, autorstwa Richarda Renaldiego. Jadwiga zaintrygowała mnie właśnie, trochę takim nie lokalnym, innym wyglądem. Myślę, że skrywa w sobie równie ciekawą, co wygląd zewnętrzny, osobowość. Bardzo ucieszyła mnie Jej otwartość podczas krótkiej rozmowy. Jadwigo , dziękuję.

Pamięci Renaty

Nie potrafię opisać bólu, cierpienia , ogromnego rozdzierającego żalu jakie zagościły w sercach wszystkich Jej bliskich, Męża, córeczki Amelki, Rodziny... A także mnie samego, przynoszącego dziś tę straszną wiadomość. Renata zginęła nagle, w wypadku drogowym 8 lipca 2011. Była kobietą o niezwykłej dobroci i sercu. Jej otwartość i szczerość w kontaktach z ludźmi były niezwykłe i niezwyczajne. A może po prostu, nie dzisiejsze. Była też osobą pełną światła, bardzo promienną, pogodną i zawsze uśmiechniętą, zawsze rozmarzoną... Miała też w sobie wiele piękna, tolerancji, artyzmu. Kochała sztukę. Kochała technikę decoupage, sama zdobiła przedmioty tą techniką. Kochała też , holenderskie rowery, które sama malowała w artystyczne motywy. Na jej prośbę, namalowałem Wiatraki Kinderdjik, miały ozdabiać jej biuro... Boże, tak się cieszyła ! W biurze zawisły obrazki z kotami, wiedziała że je kocham. " Żebyś się dobrze czuł, jak przyjdziesz..."Chciała mi je pokazać... Chciałem  napis...

Karolina Sapińska live in Affogato

Pan od dźwięku, nie mógł się już doczekać... Zaczęło się... Natchniony Bartek Caboń Kuba Pałys nakręcał klimat syntezatorem Kurzweila Zdarzyło mi się paść u stóp Karoliny. Wybaczcie poruszone zdjęcie, ale byłem już naprawdę zmęczony Drodzy Rodzice, dziękujemy za Karolinę Słuchacie i podziwiacie Adele, Amy Winehouse, a może Cassandrę Wilson ? Przyjeżdżajcie bez wahania do postindustrialnej Łodzi i... Zapomnijcie o nich. Ściska Was za gardło, sentyment do czasów, kiedy James Brown, Ottis Redding, czy The Beatles, święcili triumfy na szczytach list przebojów ? Pamiętacie to ?... Pamiętacie jak bardzo ich muzyka wyzwalała w Was chęć buntu, zmian społecznych, burzenia murów i naprawy świata ? Wiem, nie wszyscy to pamiętacie. Ale możecie to dzisiaj  poczuć, słuchając takich standardów jak- Oh Darling, Stand by me, Baby what me want you to do, At Last czy Love don't come ease ,w fantastycznym wykonaniu, pięknej damy o bluesowym głosie ...

Adam

Adam to godny podziwu optymista. Niezłomny marzyciel, kroczący własnymi ścieżkami To co nastąpi jutro, choćby najbardziej odległe, będzie jednak lepsze, od tego co dzisiaj. Ten szkic, bo nie jest to jeszcze kompletny portret, mam nadzieję, ukazuje Adama takim jakiego widzę, na co dzień. Właścicielowi restauracji hiszpańskiej El Toro, dziękuję za zgodę na fotografowanie wnętrz i serdeczne przyjęcie.

Karolina. Rhythm and blues

Uwielbiam jazz, nie stronię od bluesa, skłaniam głowę przed melodyjnością i magią wokali soulowych. Karolina jest bardzo intrygującą młodą damą, śpiewającą  i blues i soul . Nieczęsto mam okazję fotografować tak fascynujące osobowości i jestem pewien, że jest to jeszcze portret niepełny, niekompletny. Czy będę  miał, jeszcze okazję to poprawić ? Karolino zdecydujesz sama...

Paolo

Bardzo gorący początek czerwca. Późny wieczór, a słońce nie zamierza jeszcze schować się za romantycznym blokowiskiem. Kot leży na balkonie, rozpłaszczony jak naleśnik, ochładzając się płytkami gresu. Ja ochładzam się włoskim winem (opiszę niebawem). Na tak upalny weekend, chciałbym pokazać, bardzo prosty w formie portrecik Paola, sympatycznego turysty z Portugalii. Nie jest to portret na miarę tych, jakie wykonuje Richard Renaldi, ale mimo wszystko, jestem z niego zadowolony.  Paolo zgodził się na fotografię, mówiąc - one picture. I tak też, się stało...

Anna spod znaku Kota

Annę, wolontariuszkę fundacji Kocia Mama, spotkałem na łódzkich targach zoologicznych Pet Fair. Anna pomaga fundacji, sprzedając fundacyjne gadżety, niepowtarzalną  ręcznie wykonywaną biżuterię przez artystów Kociej Mamy, nawet filiżanki do kawy, a wszystko ozdobione jest  "kocim" motywem. Byłem pod wielkim wrażeniem, pozytywnej aury ,szczerego optymizmu i zaangażowania w pracę na stoisku fundacji. To jedna z nielicznych osób, o których portretach zawsze marzę. Warunki hali targowej nie pozwalały mi na wydobycie czegoś więcej z tego kadru. Ale niezwykle cieszę z tej fotografii. Tyle tutaj ciepła i delikatności. Jestem pewien, że wszystkie kociaki Anny są z nią szczęśliwe... Annie jestem wdzięczny za portret i zgodę na umieszczenie tej notatki w blogu.

Martyna

Martyna nie znosi fotografowania, dlatego też nie łatwo było uchwycić, choć odrobinę z jej wspaniałej naturalności. Tłumaczę się sam przed sobą,  że można było ująć to lepiej, że zabrakło czasu, a pieski Martyny za szybko biegały po parku. Ale naprawdę nie chciałem na zbyt długo wkraczać w jej prywatny świat, którego część zdołałem utrwalić. Martyno, dziękuję. Nie zgadzam się z Tobą. Jesteś fotogeniczna.

Michał

Bardzo zależało mi na umieszczeniu tutaj portretu Michała. Jak ukazać jego zawieszenie w przestrzeni ? Pomiędzy tam, a tutaj. Jakąś przelotność bytu, ciągłą niestałość. Odejścia i powroty, po których pozostają w pamięci, głównie pożegnania. Pośpiech rozmów, szczątki słów i niedopitą barową kawę. Nie jestem pewien, czy to mi się udało.