Przejdź do głównej zawartości

Posty

Łódzkie Stop ACTA !

"Kto nie skacze ten za ACTA !" Pomyślałem, że to bardzo ważny głos społeczeństwa. Zaryzykuję twierdzenie, że większości. Pomyślałem, że muszę tam być z aparatem, w tym właśnie momencie. Zobaczyć to na własne oczy. Uchylić pokrywę... Nie potrafię liczyć w tłumie, ale mogło być nawet 2000 osób na łódzkim wiecu. Ktoś rozpalił ognisko na ulicy, odpalono kilkanaście petard, ale na szczęście nie wywołało to na nikim większego wrażenia. W mediach słyszę głosy płynące z góry - że to wiele hałasu o nic. Tylu ludzi w miastach całego kraju, w Krakowie, nawet 15 tysięcy... Wracam do domu, na kuchence podgrzewam mleko do musli, w małym garnku. Uchylam pokrywkę i zaglądam do środka. Wyłączam szybko płomień, bo nie chcę aby wykipiało.

Peryferia

Odkryłem wdzięczny obiekt do eksperymentowania z obrazem. Gdzieś na peryferiach.

Intymna przestrzeń butoh - Agnieszki Kołodziejczak w Kredensie

Uroczysta prezentacja osoby artystki   O projekcie...   Agnieszka Dzięki uprzejmości łódzkiej Galerii Kredens, miałem okazję i przyjemność uczestniczenia w piątkowym (13.01) wernisażu wystawy fotografii Agnieszki Kołodziejczak - "Intymna przestrzeń butoh". To pierwsza fotograficzna wystawa Agnieszki, absolwentki łódzkiej ASP, na wydziale tkaniny i ubioru, oraz UŁ- (filozofia). Pierwsza ale też bardzo artystycznie i warsztatowo dojrzała, pełna. Z tym ostatnim słowem autorka zdjęć, z pewnością się nie zgadza. Pełna sugeruje wyczerpanie tematu. Tymczasem butoh jest dla Niej sferą bardzo obszerną, trudną do zdefiniowania, opisania obrazem i zamknięciem tylko w ramach tej  wystawy. W galerii Kredens zaprezentowano dziewiętnaście bardzo ekspresyjnych prac artystki ukazujących wewnętrzny świat emocji tancerek-aktorek butoh. Zdjęcia zostały wykonane podczas warsztatów tańca butoh w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Butoh na fotografiach ...

Szarości

Schowało się słońce skrzące światłem sjeny. Szedłem styczniową szarówką. Szosą szutrową, smutną. Sfotografowałem sielską scenkę, szarą.

Seńorio de Alange. Czy wino może być holistyczne ?

Lubię kiedy wino mnie zaskakuje. Kiedy niczego o nim nie wiem. Nie mam całego bagażu z sobą, wiedzy innych. Żadnych sugestii, poszlak, wskazówek o tym jakie jest, czy jakie być powinno. Ale czym wino, a właściwie wina są dzisiaj ? W czasach post kulturowych, powszechnego relatywizmu wszystkich i wszystkiego dokoła. Jak trudno jest wino opisać teraz, pośród oceanu wspaniałych, pełnych oddania pasji, nie zawsze szczęśliwych jednak dla samego wina, określeń enologów i winomanów. Wzburzone fale nowomowy w opisach degustacji, recenzje w stylu fusion, skłoniły mnie do zastanowienia się jaką drogę obrać przy własnych opisach wina. Wina podzielone na zmanipulowane i te bez manipulacji, postmodernistyczne i te holistyczne. Ale czy wino w ogóle może być holistyczne ? Mogę postrzegać je holistycznie, tak jak postrzegam człowieka, ziemię, wodę czy powietrze bez potrzeby rozbijania wszystkiego na atomowe cząsteczki i dogłębnej analizy każdej z nich z osobna. Ale coś co jest holistyczne samo w...

O Jej pracach, dzisiaj.

Zatrzymałem się pośrodku brukowanej uliczki, przy której mieszkali kiedyś zgierscy tkacze. Był już wieczór, do tego zimny, grudniowy. Poświata gazowych latarni, fasady drewnianych domów z czasów minionych, kocie łby ulicy i grupka lokalnych żulików, czających się gdzieś  z boku. I już mnie masz, moja ty atmosfero małego miasteczka. Zapominam o bezpieczeństwie, jak zawsze w takich chwilach. Wyciągam aparat, zatrzymuję czas, ulotne wrażenie. Ania przywołuje mnie do porządku i prawie ściąga na chodnik. - Przecież jest za ciemno, może nic z tych zdjęć nie wyjdzie. Zrobisz je w lato. Wyjdzie coś z tego ? Mijamy malutką galerię wciśniętą w dwa pokoiki drewnianego domu. Pytam o pozwolenie na fotografowanie. Pani z galerii, lustruje mnie uważnie. Dostrzegam na jej twarzy trochę podejrzliwości, zwątpienia i wreszcie obojętności - Nie ma szefostwa, nie ma zgody. Dochodzimy do kwiaciarni. Małej i myślę że bardzo starej. Nie widuję już takich w swoim mieście . Proszę o kwiaty...

Sztu(cz)ka z nożyczkami

Tuż przed. Krótka chwila na zrobienie zdjęcia scenografii. Piotr Lauks jako komisarz, "zaatakowany " w foyer Pojawiłem się w teatrze w niedzielę. Nie będę ukrywał , że przez przypadek. Dlatego nie traktujcie proszę poniższych słów zbyt poważnie. Żaden ze mnie teatroman czy teatrolog. Widz zwyczajny, do tego odwiedzający teatrum, niezwykle rzadko. Ale właśnie moje przypadkowe odwiedziny tutaj, pozwoliły mi na zachowanie pewnego dystansu do tego, co działo się na scenie i wokół niej. Sztuka, grana, a może za grana do bólu, przez dekadę, od 99 roku, z nożyczkami w tytule. Spodziewałem się pustych miejsc na widowni, a siebie samego widziałem już ziewającego w fotelu i popijającego niespiesznie (ukradkiem), soczek Pysio z miniaturowej buteleczki. Nagle okazało się, że teatr wypełniony jest do ostatniego miejsca widzami, a ja przecieram oczy ze zdumienia , a przy okazji obiektyw aparatu, który i tak wypatrzyła czujna pani bileterka. Sztuka zagrana z werwą, żywiołowo z du...