Przejdź do głównej zawartości

Posty

Pocztówka z Vasteras

O Szwecji, jej mieszkańcach, polityce zrównoważonego rozwoju, tolerancji i  mieście rowerów. Napiszę już wkrótce. Dzisiaj tylko te trzy sielankowe fotografie.

Portret ze Światłem. Wspomnienie o Renacie Glubowskiej

Renata  29.06.2011 Wyobrażałem sobie ten lipiec. Pielęgnowałem w głowie myśl o nim. Jaki będzie ? Okrągły rok oczekiwania. Niecierpliwie przyglądałem się z  balkonu wielkopłytowego bloku - drzewom, trawie, kwiatom a  niekiedy ptakom.Wszystko wokół, nagle ożyło i głośno domagało się swoich praw. Psy w trawie i na chodnikach, koty ukryte pod samochodami, ptaki w powietrzu, kolory i zapachy lipca. Na ścieżce prowadzącej do parku, znów pojawiły się rowery i pojawili się też ludzie. Właśnie w tej kolejności. Ta kolejność była dla Renaty, jakoś ogromnie ważna. - A co zobaczyłeś najpierw ? Rower czy mnie ? Obserwuję te rowery jakbym chciał zobaczyć ten jeden. Ten pomalowany Jej ręką, stary miejski holender. Naturalnie wiem, jak daremne są to usiłowania. Zobaczyć ten rower i poznać osobę tak cudownie opierającą się rzeczywistości, hałaśliwemu tu i teraz, osobę wręcz eteryczną - to prawdziwy dar. Na całe życie. Paradoksalnie wiedziałem o tym od pierwszych chwil, kiedy po...

Rioja. Marques de Riscal Proximo. Łagodna historia gładkiego wina.

Myśląc o Italii, przeważnie wyobrażam sobie butelkę chianti. Może kiedyś, będzie to akurat butelka Barolo, bądź Barbaresco... Duże litery pojawiły się tutaj nie przypadkowo. Z Francją zbyt wiele jest skojarzeń i zbyt zawiłych enologicznie . Niemcy - gewurtztraminer, nie znoszę tego zapachu. Hiszpania - jedno słowo - rioja. Przygotowywałem się od dawna do napisania tego tekstu. Składałem sobie poszczególne wątki w nieuporządkowaną całość, przeglądałem opisy regionu Rioja , zdjęcia bodegi i hotelu zaprojektowanego przez Franka Gehryego. Zaczytywałem się w recenzjach, wnioskach i opiniach największych nosów winiarstwa. To jednak zupełnie niepotrzebny bagaż dla mnie i dla czytelnika tych słów. Tak łatwo przecież, można te wszystkie informacje znaleźć w internecie. Powiem więcej- można odbyć wirtualną wędrówkę po XIX wiecznych, kamiennych  piwnicach Marques de Riscal, podziwiając w widoku 360 stopni, półki z setkami szacownie zakurzonych butelek. Właściciele bodegi nazywają ...

W oczekiwaniu na Euro.

Oczekujemy na Euro. Każdy na swój sposób. Edgar w swoim ogrodzie, gdzie czas właściwie nie płynie. A jeśli płynie, to odbywa się to raczej w wymiarze Minkowskiego, niż w tym dostrzegalnym, i rozpoznawalnym. Jest to czas - do Euro. Euro, będzie tutaj trwało jakąś entą, niezwyczajnie długą wielkość. Po Euro, wszystko będzie poukładane. Stare aparaty, szczękną jeszcze radośnie, centralną migawką. Koreański telewizor lampowy, wyświetli obraz High Definition. A winogrona w ogrodzie, będą bardziej dojrzałe i słodsze. I Edgar wstawi kilka szklanych balonów więcej do garażu. Lato? A lato słoneczne i nieopisanie długie. Jest jeszcze fabryka. Fabryka  doczeka się rewitalizacji, a moje miasto nareszcie zadba o swój wizerunek. Czekam na Euro i na to, co po nim.

Maja Koman w Kredensie

Kwiaty od Maxa Maja, również maluje. Przeglądałem dzisiaj łódzkie gazety przy kawie. Peany na cześć Nocy Muzeów. Podniebne inscenizacje na dziedzińcu Manufaktury. Koncerty w zamykanym, (już nie pierwszym) klubie Jazzga. Ależ tam był łomot ! Piotrkowska 17. Hałasowałem drukowaną makulaturą, pospiesznie przewracając strony. O koncercie Mai Koman w Kredensie przy Piotrkowskiej 17, nie znalazłem nawet najmniejszej wzmianki. A może jednak, coś przeoczyłem ? Może Maja, była za cicha, za kameralna, może odrobinę trudniejsza w odbiorze ? Właśnie przez wspomniany już "łomot" Jazzgi, trio Mai, było zmuszone zagrać na klatce schodowej zabytkowej kamienicy w której mieści się galeria Kredens. Lokalizacja jak się okazało idealna dla małego, akustycznego składu. Kontrabas, skrzypce, ukulele Mai i naturalnie wspaniały wokal, fantastycznie brzmiały na kamiennych schodach, przestronnej klatki schodowej. W...

O Fotofestiwalu w Łodzi, słów kilka.

  Łódzki Fotofestiwal, pomimo rozproszenia wystaw, jakby się kurczył. Widać to chociażby po ilości ekspozycji w Centrum Festiwalowym w dawnej willi  Ludwika Grohmana. Zdecydowanie skromniej niż w roku ubiegłym. Organizatorzy mieli, tym razem , znacznie szczuplejsze środki. W poprzednich latach, dało się zauważyć banery reklamowe potężnego mecenatu w postaci Nikona, czy Samsunga. W tym roku, nie zauważyłem żadnego. Znak czasów... Poziom prac, naprawdę satysfakcjonujący, może tylko z kilkoma wyjątkami. Wyliczanki twórców, z mojej strony nie będzie. Można znaleźć te informacje bez trudu, na portalach fotograficznych. Dominowały instalacje video, skupione w małych salkach, ale tradycyjnie grupy zwiedzających, nie sprzyjają koncentracji wymaganej do odbioru, tego typu prac. Pojawiłem się tutaj głównie dla fotografii Tomka Sikory i jego samego naturalnie. Fotografie te były, typową pracą zleconą. Tutaj możnym klientem Tomasza, była firma odzieżowa Top...

Droga ewakuacji

Każdy z Nas ma własną.