Przejdź do głównej zawartości

Olsztyn k. Częstochowy. Polska na bocznych drogach



Kolejna podróż sentymentalna. Można by rzec werterowska. Pośród romantycznych wapiennych ruin zamków z okresu króla Kazimierza. Zapach traw, huk wiatru w skroniach, biała dama najzupełniej realna. Ja z fragmentami Woltera w głowie z analiz prof. Nasalskiej. Nadal w pamięci. Wędruję, niestety nie w epoce Wertera, nie w jego stroju.  Zapomniane już teraz, dzisiaj - Sturm und Drang. Napór i Burza. Po drodze napotykam tutejsze zjawy, upiory, polskie strachulce - zamkowych pomurników, jarmarcznych gębaczy, strzygonie, utopców, wąpierzy, leśne jędze czy przyczajonych przy szlakach, tuż po zachodzie słońca wilkołków i nocnice... Cudowne fantasmagorie tej krainy ostanców. Nie byliście ? Żałujcie.







































Komentarze

  1. Świetnie :) Żal tylko, że te wszystkie zamczyska tak właśnie kończą. A taka piękną i bogatą mamy historię.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz