Przejdź do głównej zawartości

Posty

Barwy Bałut, wieczorem.

Dawne miejsca magiczne Mieszkańcy "Hawany" oglądają przejazd Masy Masa Krytyczna pozdrawia ! Spróbowałem zrobić kilka impresyjnych zdjęć w okolicach Rynku Bałuckiego i ul. Limanowskiego. Największym wyzwaniem okazało się sfotografowanie Betonowego Koszmaru Architekta, jaki od kilku lat straszy, swoją potworną bryłą na Bałuckim Rynku. Gigantyczna hala, mająca zastąpić dawne bałuckie targowisko, bezlitośnie wgryza się w tkankę dzielnicy, niszcząc jej historię i klimat. Poszukiwałem interesujących barw, wyłaniających się o tej porze dnia. W jednej chwili na ul. Limanowskiego, poczułem się, niczym turysta odwiedzający zaułki starej Hawany. Kolory ścian, długie kontrastowe cienie, złote światło i ludzie z tą swoją rozpoznawalną, ale trudną do zdefiniowania, hawańsko-bałucką innością. Z jakąś porażającą stanowczością i prawdziwością istnienia, pomiędzy wczoraj, a tym co teraz. Przez Bałuty, w ten letni wieczór (piątek 29.07) przejeżdżała Łódzka Masa Kry...

Mastroleo Negroamaro. Apulijski rebus.

Ponownie wróciłem do malowania. Po części tylko, zawdzięczam to samemu sobie... Dla równowagi i skupienia, sięgnąłem po Mastroleo, wino z regionu Apulii. Apulia to sam dół włoskiego buta, właściwie jego wysoki obcas. Kraina obdarzona, wymarzonym terrior dla winorośli. Gleby są tutaj niezwykle żyzne i pozbawione łupków, utrudniających życie hodowcom. Bardzo ciepły klimat, duża ilość słonecznych dni, powodują, że winogrona bogate są w cukier i esencję, włoskiego śródziemnomorskiego smaku. Apulia nie jest jednak regionem, szczególnie słynącym z wielkich win. Od wieków, wina wytwarzane tutaj, wykorzystywano jako domieszki, do bardziej znanych i cenionych trunków. Czytałem nawet o mieszaniu win apulijskich ze słynnym Barolo. Jest to kolejny po Montepulciano  przykład, niestety typowy, włoskiej winnej roszady. Na szczęście, sytuacja powoli się zmienia i świat wina, co jakiś czas odkrywa kolejne dzieła apulijskich winnic pod własnymi nazwami. A jest w czym wybierać, bo Apulię, zaj...

Młynarska, Pasterska. W poszukiwaniu...

Piękno w drewnie. Młynarska. Jeden z nielicznych już, ulicznych hydrantów. Młynarska. Dom bez mieszkańców Drewniana klatka schodowa. Pasterska. Wybrałem się na dojmująco smutny spacer, uliczkami Starych Bałut. Wybrałem się sam. Czuję Jej obecność tutaj. Tych miejsc jeszcze nie pokazywałem w blogu. Pora to zrobić, także dla Di Em, jednej z ostatnich osób, które wiedzą, czym tak naprawdę są Bałuty...

Wiersz dla Renaty

Dzisiaj po raz ostatni pożegnaliśmy Renatę. Mąż z Amelką, najbliższa Rodzina, Przyjaciele, Znajomi... Po dłuższym namyśle, ośmieliłem się umieścić w blogu, mój pożegnalny wiersz dla Niej. Nawet jeśli okaże się, że nie jest to dobry wiersz, a tylko ulepione w smutku proste słowa... Renato. Byłaś mi wielkim światłem, za którym podążałem ślepy. Ufając Tobie, że zmierzamy ku słońcu. Byłaś mi szczęściem, co nie zna granic. Przyjaźnią, której końca nie ma. Dotykiem ciepła, które tulę w sobie. Śpiewem flamenco, pod błękitnym niebem. Kielichem wina , odkrywanym powoli. Zapachem łąk wdychanym wieczorem. Muzą, natchnieniem nad białą kartą. Drgającą barwą w obrazie Van Gogha. Szeptem, który serce pieści. Wolnością, która nie boi się śmierci. Dzisiaj czuję chłód. Twoje światło zgasło. Teraz, gdy zmrok zapadł tak nagle. Rozpraszam noc, moim własnym światłem. Ujmuję Twą dłoń i ostrożnie prowadzę. Ku słońcu... Bardzo proszę osoby odwiedzające małe formaty, o ...

Pamięci Renaty

Nie potrafię opisać bólu, cierpienia , ogromnego rozdzierającego żalu jakie zagościły w sercach wszystkich Jej bliskich, Męża, córeczki Amelki, Rodziny... A także mnie samego, przynoszącego dziś tę straszną wiadomość. Renata zginęła nagle, w wypadku drogowym 8 lipca 2011. Była kobietą o niezwykłej dobroci i sercu. Jej otwartość i szczerość w kontaktach z ludźmi były niezwykłe i niezwyczajne. A może po prostu, nie dzisiejsze. Była też osobą pełną światła, bardzo promienną, pogodną i zawsze uśmiechniętą, zawsze rozmarzoną... Miała też w sobie wiele piękna, tolerancji, artyzmu. Kochała sztukę. Kochała technikę decoupage, sama zdobiła przedmioty tą techniką. Kochała też , holenderskie rowery, które sama malowała w artystyczne motywy. Na jej prośbę, namalowałem Wiatraki Kinderdjik, miały ozdabiać jej biuro... Boże, tak się cieszyła ! W biurze zawisły obrazki z kotami, wiedziała że je kocham. " Żebyś się dobrze czuł, jak przyjdziesz..."Chciała mi je pokazać... Chciałem  napis...

W Ogrodzie Edgara

Pochmurne dni zwątpienia minęły. Przypomniałem sobie o niezwykłym miejscu, w którym od lat w trudnych chwilach , znajduje ukojenie każdy, kto tutaj się znalazł . Przebyłem długą drogę, aby odwiedzić Ogród niezwykłego człowieka. Prawdziwego artysty w sztuce pielęgnacji ogrodów - Edgara. Urzekająca naturalnym pięknem, zielona wyspa, ukryta na obrzeżach miasta. Zapewniam Was, że nie jest  łatwo, ją  odnaleźć. Kiedy już tutaj dotarłem, okazało się, że samo dostrzeżenie furtki, w gigantycznej ścianie żywopłotu, jest nie małym wyzwaniem. Ogród sprawia wręcz przytłaczające wrażenie . Fantastyczne ściany zieleni, urocze alejki, pośród morza kwiatów, a nawet moje ukochane krzewy winorośli. Wszystko to tworzy niesamowitą, naturalną kompozycję. Kompozycję, która przywodzi na myśl, obrazy impresjonistów.  Może nawet najbardziej, samego Moneta... Poczułem się tutaj prawdziwie wolny i szczęśliwy, otoczony eterycznymi zapachami kwiatów, poetycznym widokiem starego do...

Ruiny świątyni.

Gdzie zmierzyć się z samym sobą, jeśli nie na starych Bałutach ? Poszukać strzępków rozmów , zapachów, śladów, tych wszystkich osób, które były tutaj ze mną ? Wtedy wydawało się nam, że czas się zatrzymał. Jak odnaleźć siebie , poskładać w całość w nowej rzeczywistości ?  Pokazać obrazem stan ducha, degradację marzeń. Ukazać azyl, z którego nie ma wyjścia. Można tutaj sobie tylko pokrzyczeć pośród wyimaginowanych ruin - nie jestem taki jakiego mnie widzicie ! Jestem bardziej eteryczny niż Wam się wydaje !  I tak nie uwierzycie ... Cóż mogłem zrobić ? Odpowiadał mi tylko zimny, kamienny pogłos świątyni. Oparłem skroń, na antycznej kolumnie, pogodzony z nieuchronnością przemijania czasu i tego niegdyś pięknego miejsca.