poniedziałek, 21 maja 2012

Maja Koman w Kredensie





































Kwiaty od Maxa


Maja, również maluje.


Przeglądałem dzisiaj łódzkie gazety przy kawie. Peany na cześć Nocy Muzeów. Podniebne inscenizacje na dziedzińcu Manufaktury. Koncerty w zamykanym, (już nie pierwszym) klubie Jazzga. Ależ tam był łomot ! Piotrkowska 17. Hałasowałem drukowaną makulaturą, pospiesznie przewracając strony. O koncercie Mai Koman w Kredensie przy Piotrkowskiej 17, nie znalazłem nawet najmniejszej wzmianki. A może jednak, coś przeoczyłem ? Może Maja, była za cicha, za kameralna, może odrobinę trudniejsza w odbiorze ? Właśnie przez wspomniany już "łomot" Jazzgi, trio Mai, było zmuszone zagrać na klatce schodowej zabytkowej kamienicy w której mieści się galeria Kredens. Lokalizacja jak się okazało idealna dla małego, akustycznego składu. Kontrabas, skrzypce, ukulele Mai i naturalnie wspaniały wokal, fantastycznie brzmiały na kamiennych schodach, przestronnej klatki schodowej. Wątłe oświetlenie, tworzyło niepowtarzalny klimat. Tuż, za sobą słyszę kobiecy głos, wykrzykujący do telefonu - Tutaj jest fantastycznie, przychodźcie ! Ja zostaję...  - No i ja też zostałem. Co napisać o samej muzyce ? Czy w ogóle pisać o muzyce ? Może lepiej będzie, jeśli poszukacie  piosenek Mai na you tube i sami posłuchacie. Byłem oczarowany tym muzycznym misterium. Po prostu. Chyba najbardziej Jej piosenką francuską. Ile już razy pisałem tutaj, o ludziach otwartych na innych. Mają w sobie jakąś magiczną siłę przyciągania. I Maja jest taka. Połączenie nieba z ziemią, energii i cudownej francuskiej ekspresji wyrażanej w pieśni i gestach. Wiecie, co podobało mi się w Niej najbardziej ? Absolutny brak gwiazdorstwa. Czysta sztuka, bez tak wszechobecnej dzisiaj, bombastyczno - pompatycznej otoczki celebry. Chociaż napisała mi dzisiaj, że ja mam "Gwiazdę", a Ona  w zamian zdjęcia. To uczciwy układ.

Galerii Kredens, dziękuję za zaproszenie i organizację kameralnego wydarzenia.
Przed Mają chylę czoła za cudowny wieczór i pozwolenie na publikację zdjęć.

niedziela, 20 maja 2012

O Fotofestiwalu w Łodzi, słów kilka.










 




Łódzki Fotofestiwal, pomimo rozproszenia wystaw, jakby się kurczył. Widać to chociażby po ilości ekspozycji w Centrum Festiwalowym w dawnej willi  Ludwika Grohmana. Zdecydowanie skromniej niż w roku ubiegłym. Organizatorzy mieli, tym razem , znacznie szczuplejsze środki. W poprzednich latach, dało się zauważyć banery reklamowe potężnego mecenatu w postaci Nikona, czy Samsunga. W tym roku, nie zauważyłem żadnego. Znak czasów... Poziom prac, naprawdę satysfakcjonujący, może tylko z kilkoma wyjątkami. Wyliczanki twórców, z mojej strony nie będzie. Można znaleźć te informacje bez trudu, na portalach fotograficznych. Dominowały instalacje video, skupione w małych salkach, ale tradycyjnie grupy zwiedzających, nie sprzyjają koncentracji wymaganej do odbioru, tego typu prac. Pojawiłem się tutaj głównie dla fotografii Tomka Sikory i jego samego naturalnie. Fotografie te były, typową pracą zleconą. Tutaj możnym klientem Tomasza, była firma odzieżowa Top Secret. Zdjęcia powstały na ulicach Łodzi, w ciągu trzech dni. Inspiracją do przeprowadzenia łódzkiej sesj, były zdjęcia wykonane przez  Tomka Sikorę w zaułkach Stambułu. Naturalnie na prace te, patrzy się właściwie tylko z zachwytem i towarzyszącą refleksją o własnym , twórczym warsztacie. A sam Tomek ? Niezwykle otwarty i szczery człowiek, z ogromnym dystansem do samego siebie. Widać to doskonale na jednym ze zdjęć powyżej. Warto się wybrać ? Nie pytajcie, po prostu pójdźcie.

niedziela, 6 maja 2012

Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych 2012 w Łodzi





Moja ukochana rasa - sfinks















 
























Nowa hala targów łódzkich

Ach, brak słów na określenie piękna tych cudownych zwierząt. Wspaniała impreza, bardzo prestiżowa dla Łodzi w nowej, gigantycznej hali MTŁ. Uganiałem się po wystawie z aparatem, za ślicznymi kotami i urodziwymi... Wystarczy już słów.  Przemówią obrazy.

Od Kociarza, dla Kociar i Kociarzy !

piątek, 4 maja 2012

Kraina K














Istnieje. Jest tuż obok nas. Jakoś tu ciszej, ciemniej trochę. Kraina K. Odkrywamy ją z Michałem. Zaglądamy przez okna i drzwi domów. Ludzie wychodzą, pytają. A może załatwimy im wodę w kranie, bo studnia już stara, a miasto ma to gdzieś. Ubikacja na podwórku, ale może być, tak jak jest. Bo się żyje jakoś. W telewizorze widzę obrazki jakiś okrągławych budowli z betonu. Kolorowo. Wszystkim nam jest dobrze. Mieszkańcom krainy K, też. Po równo. I tym na górze i tym na dole. Igrzyska. Jest dobrze i ciepło. Będziemy się cieszyć z biegających po trawie. Krainy K, w telewizorze nie ma. I na Facebooku i You tube ... Psuje wizerunek. Niekształtna jakaś, niebłyszcząca i w ramce Ipada źle wygląda. Będę ją jednak pokazywał, że jest, i że tramwaje tu jeżdżą po torze. Jednym. I tak jest dobrze.W krainie K.

środa, 28 marca 2012

Zona









Odrzuciłem konkret z mojego postrzegania świata. Cisnąłem nim o ziemię. Bo czy to, co dostrzegamy ma właściwie swój konkretny kształt ,czy barwę ? Przestrzeń i obiekty w niej zawarte są tylko umowne. Aby to dostrzec i zrozumieć, musiałem znaleźć się w Zonie. Pobyt w niej, był dla mnie oczyszczający. Wreszcie nie nazywałem rzeczy. Rejestrowałem je takimi, jakie chciały być dla siebie samych. Nie dla mnie.