Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwca 12, 2011

Live in Affogato, Karoliny. Ekspresyjnie

Jak ukazać najpełniej atmosferę koncertu ? Intymną, więź łączącą muzyków z zauroczoną publicznością. Transcendentalne fale płynące ze sceny. Moc, magia, aura., dynamika gry, śpiewu... W mojej pamięci , (a także aparatu ) pozostały, właśnie takie obrazy, które dzisiaj Wam przedstawiam...








Karolina Sapińska live in Affogato

Słuchacie i podziwiacie Adele, Amy Winehouse, a może Cassandrę Wilson ? Przyjeżdżajcie bez wahania do postindustrialnej Łodzi i... Zapomnijcie o nich. Ściska Was za gardło, sentyment do czasów, kiedy James Brown, Ottis Redding, czy The Beatles, święcili triumfy na szczytach list przebojów ? Pamiętacie to ?... Pamiętacie jak bardzo ich muzyka wyzwalała w Was chęć buntu, zmian społecznych, burzenia murów i naprawy świata ? Wiem, nie wszyscy to pamiętacie. Ale możecie to dzisiaj  poczuć, słuchając takich standardów jak- Oh Darling, Stand by me, Baby what me want you to do, At Last czy Love don't come ease ,w fantastycznym wykonaniu, pięknej damy o bluesowym głosie , Karoliny Sapińskiej. Nie czuję się na siłach, w opisywaniu, walorów muzyczno-wokalnych Karoliny i muzyków jej towarzyszących. Musicie uwierzyć mi na słowo. Byłem zachwycony. Słyszałem Jej głos, wibrujący, aksamitny, ściskający skronie do bólu. Czułem temperaturę, nerw, czystą energię muzyków, falę ciepła i dźwięku która …

Affogato. Piotrkowska 90

Byłem tam wczoraj. Czwartkowy, gorący wieczór, czerwiec, moja Łódź i Piotrkowska. Znacie to... Niepewnie wchodzę do nowego miejsca. Affogato, klub inny niż wszystkie. Intymnie wystylizowane wnętrze, nienachalnie, z miękkim oświetleniem. Klimat, chill out, lubię to słowo i takie wnętrza. Zamawiam latte, trochę czekam. Kelnerki mają dzisiaj mnóstwo pracy. Pomiędzy stolikami, snuje się wyczuwalna aura oczekiwania. Dokoła słyszę stłumione głosy, (nie do końca) - Karolina, już jest... To wyjątkowy czwartek.









Tak, wszyscy czekamy, właśnie na Karolinę i jej śpiew. Jeszcze dzisiaj wyczuwam tą atmosferę, oczekiwania. Moi drodzy, wiem że Wy też czekacie, na tą relację. Ale proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. Ciężko pracuję w ten upalny dzień i nie chciałbym zawieść Waszych oczekiwań. Dzisiaj najważniejszą osobą, będzie Karolina...
Pani Pauli, dziękuję za umożliwienie fotografowania klubu , serdeczność i tolerancję dla mojej osoby.

Adam

Adam to godny podziwu optymista. Niezłomny marzyciel, kroczący własnymi ścieżkami To co nastąpi jutro, choćby najbardziej odległe, będzie jednak lepsze, od tego co dzisiaj. Ten szkic, bo nie jest to jeszcze kompletny portret, mam nadzieję, ukazuje Adama takim jakiego widzę, na co dzień. Właścicielowi restauracji hiszpańskiej El Toro, dziękuję za zgodę na fotografowanie wnętrz i serdeczne przyjęcie.

Chianti, kolor Toskanii

Zaczęło się w ubiegły, piątek. Zupełnie rozbity wewnętrznie, w poczuciu osamotnienia i braku zaufania do samego siebie, postanowiłem odnaleźć miejsce, gdzie mógłbym odpocząć i poukładać myśli. Natknąłem się na kawiarnię z zachęcającym ascetycznym wnętrzem, prostymi w formie stolikami i światłem w kolorze sepii. To miejsce to, "I coffee". Zostałem tutaj niezwykle ciepło przyjęty, przez bardzo miłe panie, dzięki którym powoli zacząłem odzyskiwać wiarę w siebie. Ostrożnie usiadłem w wygodnym fotelu.  Poprosiłem o latte z dodatkiem amaretto, na złagodzenie fatalnego nastroju. Przy filiżance kawy, postawiłem butelkę Chianti, prawdziwego skarbu wśród win włoskich, jakie do tej pory miałem okazję próbować. Starałem się nie myśleć już o sobie, lecz o winie. Uważnie przyjrzałem się butelce. Przez zielonkawe szkło, nieśmiało przebijała szlachetna, ekscytująco purpurowa barwa, zdradzająca niespokojny charakter wina. Z etykiety, z pozornie naiwną buzią dziewczęcia, uśmiechała się Leda.…