Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 13, 2013

Valpolicella Zenato. Wino pod strzechą

Miałem napisać dzisiaj o zapachu. Jakie ma dla mnie znaczenie, w odbiorze wina. Ale nie daje mi spokoju myśl o pewnej idei. Chodzi o sprowadzanie wina pod strzechy. Opisanie, o winie w niższych rejestrach, odbrązowienie go, zdjęcie przyprawionej gęby przez pokolenia pijącej klasy wyższej, trunku dla elit. Pierwszy był Michał. Pełno światełek na mieście. Zadymka jak jasna cholera, wysiadłem z tramwaju, w którym usłyszałem dyskusję, o nie istnieniu gdzieś, na czymś, w czymś. W internecie. Fejsbuku. Word podkreśla mi słowo - „internecie". Dla Worda nie ma internetu. Całego. Idę zatem Kościuszki, boleśnie świadom własnego niebytu . Prawie na oślep przeciskam się w przedświątecznym korowodzie postaci i marznę. Marznę bo to chyba śnieg i niepogoda. Może deszcz, a na pewno zima i święta. Bez wina przecież nie można. Nonie da się zwyczajnie. Skręcam do Michała, a tutaj cichutko, przytulnie i ciepło bije po spieczonej mrozem i niebytem gębie od samiuteńkiego progu. Przy barku kilka os…