Są takie sklepy, gdzie można kupić wino. One po prostu są. Mają te sklepy swoich sprzedawców. Zupełnie pozbawionych wiedzy o napojach, które oferują. Mających za nic, błagalne prośby, o choćby niewielkie naprowadzenie klienta, na właściwy trop przy wyborze wina. Nawet słowo wybór, jest tutaj nie na miejscu, kiedy owym wyborem staje się około dwudziestu butelek... Butelki też, jakoś tak na półkach po prostu są. Stoją sobie zwyczajnie bez właściwej dla wina magii. Są też inne sklepy, gdzie już od wejścia czujemy atmosferę, która intryguje i pociąga dalej. Dekoracja, przedmioty które wywołują w nas tęsknotę do odległego, naturalnie dobrego czasu przeszłego. Miły sprzedawca z wielką chęcią i szczerym uśmiechem, dyskretnie pomoże w wyborze trunku, opowie o własnych doznaniach płynących z degustacji. Jest takie miejsce i taki sprzedawca w Łodzi, mieście postfabrycznym, co wcale nie oznacza, że pozbawionym dobrych sklepów z winem i dobrych sprzedawców. Odkryłem Stodołę. Będę tu wra...