Spokojny klimat takich miejsc, jak to małe podwórko, zawsze mnie pociągał. Przedstawiona fotografia, nie jest jakimś finalnym kadrem. To rodzaj próby zmierzenia się z niełatwym tematem, ukazania ludzi żyjących w mieście, scalonych z nim poprzez starą tkankę kamienic, ale jednocześnie żyjących poza nim. Na uboczu wielkich kompleksów deweloperskich, określanych często mianem "parków", gdzie nie znajdzie się żadna z przedstawionych na tych fotografiach osób, czy piszący te słowa, ze swoim aparatem. Tak, mam nadzieję, że będzie to cały projekt. Małymi krokami zbliżam się do jego realizacji. Co najbardziej uderza mnie, podczas takich sentymentalnych peregrynacji, po małych podwórkach ? Szczerość i otwartość mieszkańców, najkrócej ujmując. Nikt mnie tutaj nie pyta o czerpanie zysków ze zdjęć i nie straszy wezwaniem odpowiednich służb. Wspaniałe szczere relacje, oto co przy odrobinie chęci i otwarcia na nieznajomych przecież ludzi, możemy odnaleźć, skręcając w boczną ...