Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudnia 18, 2011

O Jej pracach, dzisiaj.

Zatrzymałem się pośrodku brukowanej uliczki, przy której mieszkali kiedyś zgierscy tkacze. Był już wieczór, do tego zimny, grudniowy. Poświata gazowych latarni, fasady drewnianych domów z czasów minionych, kocie łby ulicy i grupka lokalnych żulików, czających się gdzieś  z boku. I już mnie masz, moja ty atmosfero małego miasteczka. Zapominam o bezpieczeństwie, jak zawsze w takich chwilach. Wyciągam aparat, zatrzymuję czas, ulotne wrażenie. Ania przywołuje mnie do porządku i prawie ściąga na chodnik. - Przecież jest za ciemno, może nic z tych zdjęć nie wyjdzie. Zrobisz je w lato. Wyjdzie coś z tego ?



Mijamy malutką galerię wciśniętą w dwa pokoiki drewnianego domu. Pytam o pozwolenie na fotografowanie.
Pani z galerii, lustruje mnie uważnie. Dostrzegam na jej twarzy trochę podejrzliwości, zwątpienia i wreszcie obojętności - Nie ma szefostwa, nie ma zgody. Dochodzimy do kwiaciarni. Małej i myślę że bardzo starej. Nie widuję już takich w swoim mieście . Proszę o kwiaty - To nie dla Ciebie …

Sztu(cz)ka z nożyczkami

Pojawiłem się w teatrze w niedzielę. Nie będę ukrywał , że przez przypadek. Dlatego nie traktujcie proszę poniższych słów zbyt poważnie. Żaden ze mnie teatroman czy teatrolog. Widz zwyczajny, do tego odwiedzający teatrum, niezwykle rzadko. Ale właśnie moje przypadkowe odwiedziny tutaj, pozwoliły mi na zachowanie pewnego dystansu do tego, co działo się na scenie i wokół niej. Sztuka, grana, a może za grana do bólu, przez dekadę, od 99 roku, z nożyczkami w tytule. Spodziewałem się pustych miejsc na widowni, a siebie samego widziałem już ziewającego w fotelu i popijającego niespiesznie (ukradkiem), soczek Pysio z miniaturowej buteleczki. Nagle okazało się, że teatr wypełniony jest do ostatniego miejsca widzami, a ja przecieram oczy ze zdumienia , a przy okazji obiektyw aparatu, który i tak wypatrzyła czujna pani bileterka. Sztuka zagrana z werwą, żywiołowo z dużym entuzjazmem . Owszem nie obyło się bez dobitnie wypowiadanych nazw możnych sponsorów teatru. Ale to taki znak czasu, powinie…